Tromso to doskonały wybór na rodzinny wyjazd. Co prawda północ Norwegii nie jest tak dostępna, jak dla przykładu rejony Oslo, ale wybierając się tam, macie absolutną pewność, że przeżyjecie jedną z przygód życia. Co jest w tym takiego wyjątkowego? Czemu warto spakować dzieciaki, kupić buty trekkingowe i wyruszyć do jednego z najbardziej wysuniętych miejsc na północy świata?

Zakładamy buty trekkingowe bo…

Zacznijmy od tego, że zimy są tam przeraźliwie śnieżne. Zaspy sięgają kilku metrów, co samo w sobie sprawia niezwykłe, przepiękne wrażenie. Większość osób, które mieszkają tam na stałe (np. rezydenci, właściciele domków i hoteli) polecają szlaki górskie i przeprawy przy kolejkach linowych. To bardzo ciekawe doświadczenie.

Jedziemy do Tromso dla atrakcji

Jest ich w istocie kilka. To północna brama Amundsena, więc znajdziecie tam muzeum Polarne czy też stary kościółek arktyczny. Bardzo słynna jest też podobna budowla, jedyna taka drewniana w całym regionie. Można się zakochać nawet w samym rynku. Dlaczego? W dużej części jest on XIX wieczny i cechuje się znacznie inną architekturą, na co wpływ miały także późniejsze zmiany władz, zakazujące budowy z drewna.

Obszar jest o tyle piękny, że znajdziemy tam renifery na wolności, a do zatok stale wpływają wieloryby. Przy odrobinie szczęścia natrafimy na nie i zobaczymy ich reakcje na żywo. Tego nie opisze żaden program dokumentalny, który możecie odszukać w internecie. Do tego zaliczyć powinniśmy także nieprawdopodobne widoki na pasma górskie, spadające na klify i bezpośrednio do morza.

A Zorza Polarna jako idealne podsumowanie

Nie ma co ukrywać, że Tromso skrywa w sobie jeszcze więcej radości. To doskonała kuchnia, nieprawdopodobnie smaczne ryby, ale także sushi a nawet burgery. Znajdziecie coś dla siebie bez przeszkód. A gdy już podjecie i wrócicie do domków… wyszukujcie zorzy polarnej. To prawdziwy cud, który potrafi skruszyć nawet najbardziej zatwardziałe serca.