Taka wiadomość nie jest szczególnie pozytywna, ale lepiej zawsze o tym pamiętać. Bo przecież zdrowie jest najważniejsze. A zatem, przechodząc do rzeczy: Amerykańskie produkty z etykietą „naturalne” także zawierają GMO! Bądźcie zatem ostrożni, bo dbając o dietę i chcąc odżywiać się zdrowo, zwykle sięgamy właśnie po taką kategorię żywności.

Wielu producentów wykorzystuje luki prawne i używają – całkowicie bezkarnie – określenia „naturalne”, co niestety wcale nie daje nam gwarancji, że takie są w istocie. Wiele raportów (np. Consumer Reports Food Center for Safety) wskazuje, że nie tylko część, ale znacząca większość żywności oznakowanej jako naturalna, naprawdę zawiera w sobie GMO.

Dotyczy to szczególnie pozycji, które zawierają soję i kukurydzę, dlatego bezpieczniej kierować się takimi opisami jak „brak GMO” bądź „ekologiczne”. To rozsądne rozwiązanie, także dlatego, że wiele marek kładzie wielki nacisk na to by modyfikowaną żywność także można było nazywać… naturalną. Straszne, ale prawdziwe.